Po lunchu Bella była w zupełnie innym świecie, myśląc tylko i wyłącznie o jednej rzeczy:
O Harrym Stylesie.
Bella skłamałaby mówiąc, że nie ciągnie jej do tego chłopaka. To może wydawać się dziwne i niedorzeczne, ale ten chłopak miał twarz anioła. Jednak obiecała Lou, że będzie trzymać się od niego z daleka. Nie chciała kręcić się przy nim tak długo, dopóki nie dowiedziałaby się, czy pogłoski, które o nim słyszała są prawdziwe.
Na szczęście, wszystkie jej akademickie zajęcia się skończyły i została jej tylko nauka w bibliotece. Podczas pierwszego dnia w szkole, dostała masę pracy domowej, a czytelnia jest czymś, czego potrzebuje.
Ale wszystko czego Bella się uczyła, zostało nabazgrolone w jej zeszycie, nie ważne jak bardzo się starała.
Jej myśli zostały przerwane, gdy nauczyciel nadzorujący czytelnię przemówił.
- Panie Styles, spóźniłeś się o dwadzieścia minut… znowu. Nie podobają mi się takie niespodzianki.
Głowa Belli wystrzeliła, by spojrzeć w przód pokoju. Stał tam Harry w poszukiwaniu miejsca do siedzenia. Kiedy jego oczy spoczęły na Belli, zaczął dumnie kroczyć w kierunku zajętego miejsca tuż koło niej.
- Wstawaj – powiedział surowo do niewinnego chłopca siedzącego obok Belli. Chłopak od razu zastosował się do rozkazów, zostawiając dla niego wolne miejsce.
Bella przeniosła swój wzrok z powrotem na jej bazgroły, rozpaczliwie myśląc nad sposobem wydostania się z klasy. Starała się z całych sił, by skupić się na swojej pracy, ale okazało się to niezwykle trudne z pewną parą oczu wypalających dziury w twojej skórze.
‘Jeszcze tylko czterdzieści minut’ Bella pomyślała ‘Dasz radę’
Ale czas nie mógł lecieć wolniej. Dwa razy poszła do łazienki, próbując uciec przed jego wzrokiem. Nigdy nie czuła się bardziej niekomfortowo, gdy wstając, czuła wzrok Harrego spoczywający na jej tyłku. Nikt nie odważył się spojrzeć w tylną część pokoju, w obawie przed jakimkolwiek zdenerwowaniem Harrego. Teraz, gdy zostało pięć nędznych minut, a nauczyciel szybko przysnął, Bella była na krawędzi, nie mogąc znieść dłużej jego wzroku.
Spojrzała znad jej zeszytu, by zauważyć jego ciemnozielone oczy wpatrujące się w nią, tak jak podejrzewała. Kaptur, który nosił rzucał cień na jego piękną twarz, zasłaniając niektóre z jej doskonałych atutów. Oblizał swoje pulchne, różowe usta i zacisnął je w jedną, cienką linię, powodując u Belli mentalne westchnięcie.
Przygryzła wargę, jak to miała w zwyczaju, którego nigdy nie mogła się pozbyć. Ale kiedy zobaczyła Harrego, który przeniósł wzrok z jej oczu na usta, znajdujące się pomiędzy jej zębami, natychmiastowo przestała. On uśmiechnął się, orientując się jakie nerwy i niekomfortowość wywołuje u Belli.
Harry w końcu przerwał ciszę niskim, ochrypłym głosem.
- Jak masz na imię?
Tak bardzo jak Bella była zdenerwowana, tak próbowała zachować spokój.
-Bella.
Minęło parę sekund, zanim Harry znowu się odezwał, przysuwając krzesło bliżej niej.
- Wiesz, Bella. – powiedział w czasie, gdy jego ręka odnalazła jej udo, na tyle wysoko, by spowodować dreszcze w dole jej kręgosłupa. - Moi przyjaciele dowiedzieli się, że jesteś bardzo zdolna. Powiedzieli, że byłabyś dobrą kurwą.- oddech uwiązł jej w gardle, gdy jego twarz przeszła niebezpiecznie blisko jej. Jego usta musnęły ucho dziewczyny, zanim znowu przemówił. - Ale powiedziałem im, że jesteś moja.
Bella zacisnęła oczy z nadzieją zamaskowania strachu w jej tęczówkach. Gorący oddech Harrego, ciągnął się w dół jej odsłoniętej szyi, kiedy jego ręka obrała bliski kierunek jej miejsca intymnego. Bella została obezwładniona pod wpływem jego uroku; sparaliżowana i niezdolna do jakiegokolwiek ruchu.
Kiedy tylko poczuła jego pulchne usta muskające jej szyję, zadzwonił dzwonek, sygnalizujący koniec dzisiejszych zajęć, tym samym przywracając Bellę do rzeczywistości.
Nie mogła wybiec szybciej z tego pokoju, niż to zrobiła.
Jej tempo zwolniło, kiedy była wystarczająco daleko od tamtego pokoju. Tętno powracało do normalności. Wkrótce zobaczyła Lou przy swojej szafce i udała się do niej.
- Hej. - powiedziała Bella.
Lou spojrzała na nią przelotnie z wnętrza jej szafki.
- Ja ci dam hej! – Krzyknęła entuzjastycznie.
Wydawało się, że Lou kompletnie zapomniała o sytuacji podczas lunchu. Jej nastrój całkowicie się zmienił.
- Jak było w innych klasach? Jakieś dziwaki, przystojniaki, a może dziwki?
Bella zastanawiała się czy powinna powiedzieć Lou o spotkaniu z Harrym. Naprawdę nie chciała widzieć załamanej Lou. Wystarczy jej ten jeden okropny raz w porze obiadowej. Szczerze mówiąc, to bardziej by ją przestraszyło. Bella może stwierdzić, że wspominając Harrego budzą się w Lou niepożądane emocje i Bella po prostu chciała uczynić wszystko tak prosto jak tylko to możliwe.
Ale Bella i prostota, to dwie rzeczy, które się razem nie mieszają.
- Nie bardzo. – skłamała Bella - tylko parę krótkich spojrzeń tu i tam, wiesz, ponieważ jestem nowa i to wszystko.
- Cóż, nie wiem czy to jest tego powodem. – oznajmiła Lou trzaskając drzwiczkami jej szafki.
- Co masz na myśli? – zapytała Bella, marszcząc przy tym brwi.
- Jesteś wszystkim o czy ludzie teraz mówią. Albo faceci zakładają się, który pierwszy cię przeleci, albo dziewczyny gadają o tym jak bardzo są zazdrosne, tym, że możesz nosić tak proste ubrania i wyglądać jak bogini.
Kiedy Lou mówiła, Bella nie mogła powstrzymać się przed wracaniem myślami do tego co powiedział Harry. Słowa ‘jesteś moja’ ciągle migotały jej gdzieś w pamięci.
- Ale to wszystko się kiedyś skończy prawda? – Bella zapytała z nadzieją.
- Nie wiem. Nikt nigdy wcześniej nie robił takiej wielkiej afery o nowym uczniu. – Lou wzruszyła ramionami.
Ale Bella nie chciała być taką wielką sprawą. Wszystko czego chciała to skończenie szkoły, powrót do Miami, i znalezienie miejsca i osoby na spędzenie reszty życia. Nikt nie zdawał sobie sprawy jak bardzo chciała zachować jakąkolwiek uwagę z dala od siebie.
- No dobra, muszę iść – Powiedziała Lou - nie chcę spóźnić się na autobus.
Lou zaczęła odchodzić, ale odwróciła się jeszcze i spojrzała ze współczuciem na Bellę,
- Miło było cię poznać. Mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółkami.
Lou wysłała Belli pocieszający uśmiech, ale wszystko co Bella mogła dać jej w zamian, był jeden uśmiech, znacznie mniejszy i skromniejszy od Lou.
- Ciebie również, Lou.
Po tym, Lou znowu się odwróciła, i skierowała się na przystanek, a Bella zaczęła wracać do domu z towarzyszącym jej zimnym, brytyjskim powietrzem , do którego jeszcze wcale się nie przyzwyczaiła.
*****
Życie Belli w Londynie było zupełnie inne niż to w Miami. Nie tylko budziła się tu przez koszmary, które nawiedzały ją co nocy, ale też słyszała jak jej ciocia Kelly i jej chłopak Brent ciągle na siebie krzyczą, czasami doprowadzając do tego, że Bret uderzył swoją dziewczynę. Bella zostawała wtedy w zamkniętym pokoju i ipodem włączonym na fulla.
Każdego ranka Bella znajduje ciocię Kelly rozwaloną na kanapie w salonie wśród marihuany i wódki. Świeże cięcia i siniaki przyozdabiają jej ciało po gwałtownych nocach, które przeżyła.
Każdego ranka Bella wstaje bardzo wcześnie by posprzątać puste butelki i inne śmieci po poprzednich nocach.
Każdego ranka Bella zaprowadza ciocię Kelly do swojego pokoju, zostawiając ziemny napój, opatulając ją ciepłym kocem i ustawiając budzik, aby nie spóźniła się do pracy.
Każdego ranka składa delikatny pocałunek na policzku cioci Kelly, mówiąc jej, jak bardzo ją kocha.
Szum wokół Belli nadal nie ucichł. Wszyscy ciągle patrzą w jej stronę, a Bella tego nienawidzi. Nie szczególnie dla tego, że ciągle patrzą, ale w sposób jaki patrzą. Wszyscy chłopcy pragną kawałek niewinności małej Belli, skanując ją wzrokiem od góry do dołu, jakby była kawałkiem mięsa. A kiedy prawie wszystkie dziewczyny w tej szkole są oszalałe na punkcie chłopaków, tak samo nienawidzą jak i zazdroszczą Belli. A ona nie mogła tego znieść.
Każdy dzień wyglądał podobnie lub tak samo.
Oprócz jednej rzeczy.
Przez resztę tygodnia, nigdzie nie można było znaleźć Harrego. Bella nie widziała go na korytarzach, nie było go na lunchu, ani nie pojawił się w żadnej sali lekcyjnej przez cały tydzień. Tak bardzo jak nie chciała się o niego troszczyć, troszczyła się. Tak bardzo jak nie chciała się nim martwić, martwiła się.
Harry zajmował wszystkie myśli Belli.
Dzwonek zadzwonił już po raz ostatni w piątkowe popołudnie. Całe korytarze wrzały o rozmowach dotyczących weekendu, ale dla Belli, zwyczajny powrót do domu był jak droga do piekła.
Na domiar złego, Bella musiała iść do domu, podczas gdy lał deszcz, mocząc jej twarz maskując przy tym łzy, które cicho spływały po jej policzkach.
To był tylko spacer, tylko dźwięk kropel deszczu uderzających o podłoże. Jedna czwarta drogi dzieliła ją od domu, kiedy usłyszała samochód przejeżdżający drogą za nią. Słyszała ryk silnika coraz bliżej. Jednak samochód jej nie wyminął. Zamiast tego, zwolnił do tempa, którym się poruszała. Bicie serca Belli przyśpieszyło, tak samo jak jej ruchy. Czarny samochód znajdował się tuż obok niej, z każdym jej krokiem był na równi jej. Wkrótce, przyciemniana szyba opuściła się, ukazując młodego mężczyznę, którego Bella nie mogła rozpoznać z powodu dużej ilości opadów.
- Bella. - głęboki głos dobiegający z samochodu, był na tyle głośny, że można było go usłyszeć w smugach deszczu.
Bella ostrożnie podeszła do samochodu, poznając chrypę tego głosu. Kiedy podeszła bliżej, może również rozpoznać szalone loki wystające spod czarnego kaptura.
Harry.
- Bella, co ty wyprawiasz?! - Harry krzyknął z wnętrza samochodu.
Bella nie odpowiedziała. Nie mogła z powodu wielkiego szoku, który czuła oraz z powodu lodowatego deszczu spływającego po jej ciele.
-Wejdź do samochodu. – Harry nakazał.
Wiedziała, że wejście do samochodu może spowodować masę problemów. Zamiast posłuchać rozkazów Harrego, zebrała się na odwagę, by cofnąć się od samochodu.
-Bella, właź do tego cholernego samochodu!
Bella nie mogła zobaczyć wyrazu jego twarzy, ale ton jego głosu sugerował, że przekroczyła wyznaczone przez niego granice.
Odwróciła się i zaczęła iść dalej. Mogła usłyszeć głośne przekleństwa Harrego, a wkrótce trzaskanie drzwiami samochodu i odgłosy kroków podążających w jej stronę. Niedługo po tym została szarpnięta za drobne nadgarstki, w celu odwrócenia jej w stronę chłopaka, którego szukała przez cały tydzień.
Kiedy zobaczyła jego twarz, uświadomiła sobie dlaczego nie było go w szkole.
Całe jego lewe oko pokryte było w odcieniach czarnego i niebieskiego. Nad jego prawdą brwią znajdowało się rozcięcie, mające około dwóch centymetrów, oraz inne, na jego dolnej wardze, sprawiające, że jego usta wyglądały różowiej i pełniej niż zwykle.
On mógł zobaczyć strach w jej oczach, małą, niewinną dziewczynkę stojącą przed nim z śladami łez na policzkach i przerażeniem w umyśle. Poluźnił uścisk na jej nadgarstkach, lecz nadal je trzymał, a wyraz jego twarzy wyraźnie złagodniał.
- Nie chcę cię zranić. – wymamrotał, ledwo słyszalnie. – Proszę, wejdź tylko do samochodu. Przeziębisz się, jeśli będziesz chodzić w deszczu.
Spojrzał prosto w jej oczy, rozpaczliwie szukając w nich zaniku strachu. Ale on nadal był widoczny, gdy Bella skinęła głową na tak. To jednak było wystarczające dobre dla Harrego.
Delikatnie puścił jej rękę i ruszył do samochodu, a niepewna Bella podążyła za nim. Harry otworzył przed nią drzwi i pozwolił jej wejść pierwszej zanim dostał się na stronę kierowcy. Rzucił okiem na Bellę, od razu zauważając że jest przemoczona i drży. Sięgając do tyłu samochodu, Harry chwycił granatową bluzę, leżącą na tylnym siedzeniu, z zamiarem przekazania jej Belli. Ona tylko spojrzała na niego pytająco.
-Abyś się ogrzała- wyjaśnił, wyciągając bluzę w jej kierunku.
Bella szybko zdjęła przemoczony sweter, który nosiła tego dnia i wzięła bluzę z jego uścisku, natychmiast zakładając ją na siebie. Ciepło ubrania od razu przeniosło się na jej ciało, a zapach Old Spice wypełnił jej nos. Spojrzała na Harrego, od razu zauważając bezczelny uśmieszek wymalowany na jego twarzy.
-Co?- Bella zapytała.
- Nic. – odpowiedział, ciągle się uśmiechając. – Dobrze wyglądasz w moich ubraniach.
Bella nie mogła nic poradzić na rumieniec powstający na jej twarzy wywołany jego słowami, powodując tym samym śmiech ze strony Harrego. Odpali samochód i ruszył nie nawiązując żadnej konwersacji. Bella przeniosła swoją uwagę za okno, nie za bardzo skupiając się na widokach, lecz na myślach.
Nie wiedziała co w nią wstąpiło, ale zebrała się na odwagę by zagadać do Harrego.
- Dlaczego nie było cię w szkole?
Zauważyła, że Harry napina się na jej słowa. Patrzył prosto przed siebie, nie spoglądając na Bellę ani razu. Zanotowała też zdziwienie pojawiające się na jego twarzy, gdzie wydął usta i zmarszczył brwi.
To samo zdziwienie, które towarzyszyło mu przy pierwszym ich spotkaniu.
- Miałem parę rzeczy do zrobienia. – to było całe jego wyjaśnienie.
Przez cały tydzień?
Bella nie wiedziała, skąd się wzięła ta jej odwaga, ale mogła powiedzieć, że Harry również był tym zaskoczony.
-Co cię to obchodzi?
Bella na prawdę nie wiedziała jak odpowiedzieć na to pytanie. Co ją to obchodzi? Nie była w stanie odpowiedzieć. Po prostu było co w Harrym, co ją przyciągało.
- Odpowiem na twoje pytanie jeśli ty odpowiesz na moje.
Tym razem Harry odwrócił się w kierunku Belli.
-Ah, jesteś bezczelna, prawda?
Bella wzruszyła ramionami
– Nie wiem. Co to znaczy bezczelna?
Harry tylko sie zaśmiał.
-Jesteś też słodka.
Zapadła cisza zanim Bella znowu się odezwała.
Czy zamierzasz odpowiedzieć na moje pytanie?
- Chciałbym.- Harry zaczął mówić, gdy pochylił się i wyciągnął rękę w stronę Belli, aby otworzyć jej drzwi. Potem uniósł twarz zmniejszając odległość pomiędzy ich twarzami do kilku cali, powodując, że oddech ugrzązł jej w gardle. Popatrzył jej głęboko w świecące, zielone oczy – ale to już twój przystanek.
Oderwała wzrok od pięknej twarzy chłopaka znajdującego się naprzeciwko niej, aby przenieść go na ogródek przed domem ciotki Kelly. Odwróciła się z powrotem do Harrego, który był w tym samym miejscu, co wcześniej.
- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?- Bella zapytała zaskoczona.
- Kochanie, wkrótce się dowiesz, że ja wiem wszystko.
Niespodziewanie, twarz Harry'ego zbliżyła się do niej, tak, jakby chciał ją pocałować, a Bella nie była jeszcze na to gotowa. W ostatniej chwili, chłopak zmienił kierunek i zostawił niewinny pocałunek na policzku. Jego usta zatrzymały się tam na kilka sekund, zanim powoli przysunął je z policzka do jej ucha.
- Do zobaczenia w szkole, Bello.
_________________________________________
Powracam do tłumaczenia z nową tłumaczką. która przetłumaczyła właśnie ten rozdział. Mam nadzieję, że nadal czytacie <3 OhLovelyHana